Jak medyczne stymulanty mogą zmieniać sposób postrzegania

Dostępne na rynku leki, które wykorzystywane są przy zaburzeniach zdolności skupienia, jak metylofenidat (znany w Polsce jak lek „Medikinet”), czy lek Adderall (będący formą amfetaminy, a sam lek nie jest dostępny w Polsce), używane są również dość często przez osoby zdrowe, w celu podniesienia produktywności, czy zdolności nauki. Jak się okazuje, stosowanie tych leków przez osoby zdrowe, może nieść za sobą niekoniecznie dobre skutki w szacowaniu podejmowanych zadań.

Leki te sprawiają, że nasz mózg skupia się na osiągnięciu celów, jakie sobie obraliśmy, lecz bez zważania na „koszta” realizacji.

Muscle-Zone Sklep

Badanie opublikowane w czasopiśmie „Science” jest pierwszym, w którym zbadano dokładnie, jaki wpływ mają tego typu medykamenty na funkcje poznawcze mózgu. Ludzie stosujący te substancje zwykle myślą, że pomogą one im lepiej się skoncentrować na wykonywanym zadaniu i w pewnym sensie tak jest. Cytowany eksperyment dowodzi, że dzieje się to poprzez zwiększenie tzw. motywacji poznawczej, co oznacza, że zwiększa się postrzeganie korzyści związane z wykonywanym zadaniem – owe benefity są bardziej atrakcyjne, co napędza do działania. Jednak dzieje się to kosztem szacowania ceny tak wysokiego zaangażowania i niezależnie od realnych zdolności poznawczych.

Stymulanty, takie jak metylofenidat, zwiększają ilość dopaminy uwalnianej w prążkowiu – kluczowym obszarze mózgu związanym z naszą motywacją. Poprzednie badania w tej materii wykazały, że dopamina (przekaźnik chemiczny wykorzystywany do specyficznego dla niego pobudzania mózgu), może znacząco wpływać na zachowanie poznawcze i fizyczne. Kilka wcześniejszych doświadczeń naukowych wykazało np. że zarówno gryzonie, jak i ludzie są bardziej zmotywowani do wykonywania wymagających fizycznie zadań, gdy ich poziom dopaminy jest wyższy, niż przeciętnie.

Nie ma pewności jednak, czy dopamina może wywierać podobny wpływ motywacyjny na funkcje poznawcze – i to właśnie chcieli zweryfikować naukowcy w swoim badaniu.

Wiadomo od dawna, iż stymulanty powodują, że ludzie osiągają wyższą wydajność, ale nie jest jasnym, czy dzieje się tak za sprawą zwiększonej motywacji czy poprawy zdolności, czy może obu tych rzeczy w jakimś stopniu, który nie został jeszcze określony.

Na podstawie opracowanych przez naukowców modeli matematycznych dotyczących zmiany stopnia postrzegania korzyści przez aktywację prążkowia przez dopaminę, bez uwzględnienia „kosztów” wykonywanych czynności fizycznych i umysłowych, opracowali eksperyment, który określał zmianę poziomu dopaminy przez zażyte stymulanty oraz wpływ na analizę kosztów i korzyści na poziomie psychiki.

Zbadano łącznie 50 zdrowych kobiet i mężczyzn w wieku od 18 do 43 lat. Na początku badania osoby te miały standardowy poziom dopaminy w prążkowiu, co sprawdzono technologią obrazowania mózgu. Naukowcy zapytali uczestników, czy w zamian za gotówkę podejmą się wykonania wymagających testów poznawczych o różnym stopniu trudności, dostosowanym do wysokości stawki wynagrodzenia pieniężnego.

Każdy z uczestników ukończył test trzy razy – po przyjęciu placebo, po zażyciu metylofenidatu oraz po zażyciu środka przeciwpsychotycznego (sulpirydu), który podnosi poziom dopaminy gdy przyjmowany w małych dawkach (standardowo stosowany w schizofrenii i depresji). Dla zwiększenia wiarygodności swoich testów, badacze zastosowali metodę podwójnie ślepej próby, gdzie żadna ze stron nie wie, co jest zawartością kapsułki.

Wyniki w dużej mierze odpowiadały prognozom modelowanym matematycznie. Osoby o niższym poziomie dopaminy podejmowały decyzje, które wskazywały, że byli bardziej skoncentrowani na unikaniu trudnej decyzji poznawczej – mówiąc prościej – byli bardziej wrażliwi na potencjalne koszty wykonywanego zadania. Osoby o wyższym poziomie dopaminy podejmowały decyzje wskazujące na to, że są bardziej wrażliwe na różnice w sumie pieniędzy, które to mogły zarobić, wybierając trudniejszy test – tym samym koncentrowały się bardziej na potencjalnych korzyściach. Ten test potwierdził zachowanie się osób, które miały naturalnie wyższy poziom dopaminy, lub w wyniku przyjęcia leku.

Jak mówią autorzy badania, nasze mózgi zostały tak stworzone, aby wybierać te zadania, które przyniosą nam maksimum korzyści przy jak najmniejszych kosztach w czasie. Osoby, które mają niższe poziomy dopaminy są mniej chętne do ryzyka, ponieważ spędzają więcej czasu koncentrując się na potencjalnych kosztach podjętego zadania. Osoby z wyższymi poziomami wydają się być bardziej impulsywne i aktywne zarazem, w wyniku wyższej koncentracji na korzyściach.

Naukowcy twierdzą też, że nie ma idealnego poziomu dopaminy, ponieważ osoby z wyższym jej poziomem mogą podejmować bardziej ryzykowne wyzwania w życiu, które przyniosą im dużo satysfakcji, ale niejednokrotnie może im się nie udać osiągnąć wyznaczonego celu i ponieść duże koszta. Osoby z niższym poziomem dopaminy nie będą tak często podejmowały ryzyka, tym samym unikną wielokrotnie rozczarowań, ale wiele może je ominąć też w życiu. Trzeba również dopowiedzieć, że poziom dopaminy może się zmieniać w ciągu dnia, np spadać. w reakcji na stres, brak snu czy też rosnąć gdy ludzie są wspierani i motywowani.

Innymi słowy, możemy ufać naszym naturalnym poziomom dopaminy, jeśli nie mamy stwierdzonych zaburzeń, jak np. ADD, bo wtedy stosowanie leków podnoszące dopaminę może przynieść korzyści. Osoby, które zdecydują się na rekreacyjne stosowanie takich leków mogą z tego tytułu ponieść więcej strat, niż korzyści, w wyniku niewłaściwie podjętych decyzji. Osoby z naturalnie wysokim poziomem dopaminy, gdy ten zostanie dodatkowo podniesiony farmakologicznie, będą postrzegały każdą decyzję, jako potencjalnie przynoszącą korzyści, co odwracać będzie uwagę od realnie bardziej korzystnych zadań, jakie mogłyby te osoby podjąć w tym samym czasie. Jednocześnie, taka praktyka może powodować, podejmowanie decyzji niezgodnych z własnymi celami oraz powodować impulsywne zachowania (np. hazard).

Ref:

https://science.sciencemag.org/content/367/6484/1362